Ostatnie pół godziny było bardzo nerwowe..
Pełna obaw, niepewności nie czekając na windę zbiegłam po schodach.
Nie wiedziałam kogo mam szukać... Znałam tylko głos i miałam mgliste wspomnienie twarzy..
Stał pod ścianą, zamyślony..
Ale nagle nasze oczy się spotkały a ja mało nie upadłam.. Znaczy..nogi mi się jakoś tak... ugięły..
Podniósł na mnie wzrok..Uśmiechnał się..
Ja spuściłam głowę.. Nie śmiałam mu spojrzeć w oczy jakoś..
- Cieszę się że wreszcie Panią mogę spotkać.. Jestem w mieście przejazdem. Mam tu spotkanie i pomyślałem.. że spotkam się z Panią..porozmawiamy..
-TAK! Ja też się cieszę.. Jaa.. ja mam tyle pytań..
-Och chyba Pani nie pomogę..
-Proszę mi powiedzieć co się stało tamtego dnia.. ja.. ja nic nie pamiętam...
- Jechałem na spotkanie z bratem, jechałem za Panią..na stoku, tam gdzie te serpentyny..Pani samochód zaczął się dziwnie zachowywać... Pędziła Pani jak po śmierć! Na zakręcie nagle wpadła Pani w poślizg, auto stanęło - tylko dzięki barierce.. Zanim samochód spadł zdążyłem wyciągnąć Panią i plecak i... Wezwałem pomoc.. Potem odwiedzałem Panią, ale nie mieliśmy okazji porozmawiać, a ja musiałem wyjechać..
- Dziękuję- wyszeptałam- dziękuję za wszystko... Nie wiem co się stało.. nic nie pamiętam.. Mam kilka "pamiątek" ale nic ponadto..
Przytuliłam się, bo brakło mi słów..
.
Popatrzyłam w te jego bursztynowe oczy...
-Dobrze że się spotkaliśmy. Niby nic, a mam tyle nadzieji.. pytań...
-Muszę Panią rozczarować..
Przyjechałem tu, bo mam spotkanie z bratem.. Potem znów wyjeżdżam - na długo...
- Dopiero się spotkaliśmy..
Rozpłakałam się..
-Przepraszam.. Muszę na chwilę do łazienki...
Stanęłam przed lustrem..
Jedyna osoba, co do której miałam jakieś plany i nadzieje -opuszczała mnie.. To nic, że nie mógł mi pomóc odzyskać pamięci, ale był.. Nie czułam się taka samotna... W pewnym sensie...
No nic.. Są maile.. Telefony...
Wrócę tam,spędzę miły wieczór na rozmowie o niczym.. A jutro pomyślę co dalej..
Otarłam łzy... Ogarnęłam włosy, poprawiłam sukienkę i patrząc na czubki butów wyszłam z łazienki.
i....stanęłam jak wryta !
Obok Eugena stał TEN facet !!
TEN który wpadł na mnie na ulicy! Ten,który siedział wczoraj w fotelu.. ON......
POPATRZYŁ mi prosto w oczy
No nie, za dużo niespodzianek jak na jeden wieczór....
-Sophie- to mój brat - Edward...
no tak.. "nigdy" bym się nie domyśliła... ten sam kolor włosów.. ten sam niemal kolor oczu... te same nonszalanckie ruchy...
Stałam jak sparaliżowana....
-Znam Pana.. to Pan mnie sledził !
prawie zaczęlam krzyczeć - To Pan czeka na mnie w tym hotelu!!
-NIE, TO JAKAŚ POMYŁKA...! proszę pozwolić wytłumaczyć.. szedłem za Panią kilka dni temu- tak..jestem fotografem mody, pracuję dla znanej agencji.. kiedy Panią zobaczyłem.. wydała mi się Pani tak zjawiskowa, że w milczeniu za Panią szedłem.. chcac porozmawiać.. wyszukuję talenty..
ale potem pod hotelem odwróciła się Pani i poznałem..
-CO?! MNIE?!! ZNA MNIE PAN????
- nie... jaa.. wtedy, kiedy Eugen ..jechał na spotkanie ze mną.. Znałem Panią ze szpitala.. i dlatego wiedziałem że TO Pani...a wczoraj czekałem tu na brata... widziałem jak znika Pani w windzie..
- tak.. ja też Pana.. ale nadal nie rozumiem....
- Edward to mój starszy brat - zaczął Eugen - nasze rodowe nazwisko... to Bugatti... Edward, jako starszy powinien przejąć rodzinne interesy.. ale po kłótni z ojcem.. cóż... ja muszę się wszystkim zająć.. dlatego muszę wracać..
Edward krąży między Nowym Jorkiem, Paryżem a Mediolanem.. nie chce wracać...
-Dość - syknał Edward- Sophie chyba to nie interesuje... a my mamy jeszcze kilka rzeczy do omówienia..
będziemy w kontakcie
-Zadzwonię- szepnał Eugen i.. spotkanie zostało zakończone..
Pożegnali sie i wyszli.
Ja wróciłam na górę...
Eugen... Edward... ja..... Edward......
-
msd:
-
Kara357:
-
luci_fair:
Pokaż wszystkie (8) ›